szsz!

Link 13.01.2010 :: 10:10 no. of comments (4)

na razie po cichu powiem,
że szykuje się kilka przeprowadzek ;-)

m.in- platformy blogowej,
a także być może w najbliższych miesiącach przeprowadzka prawdziwa.
póki co: cel jeszcze nieznany.
póki co: termin też jeszcze nieokreślony.

ale podoba mi się myśl o kolejnych zmianach.

choć póki co- pod wieloma względami stoję na rozdrożu....

noworocznie

Link 05.01.2010 :: 00:00 no. of comments (0)

z zasady nowy rok kojarzy się z różnego rodzaju podsumowaniami roku minionego, postanowieniami na ten świeży i nadchodzący.

myślę, że ubiegły rok obfitował w wiele zdarzeń przełomowych.
choćby słynne ex universa.
bo w świetle zdarzeń poprzedzających- sama się sobie dziwię - nie tego, że zdałam egzamin, ale, że zdecydowałam się podejść do niego.
myślę, że to po części było dlatego, aby doprowadzić te całe studia do jako takiego końca.
chociaż nadal brak mi magisterium, no ale w celu mgr potrzebna mi nieco inna mobilizacja.
bo wiem, że mgr chcę i że mam czas na spokojne zebranie się.
w przypadku ex universa- to był taki mały nóż na gardle- wóz albo przewóz,
no ale się udało dojechać do celu.

jak dla mnie- ten rok miniony- był rokiem rozmów.
rokiem filmów, rokiem także książek.
rokiem nowych fascynacji, które teraz wydają się być już stare ;-)

rokiem spotkań i rozstań,
nawet tych najtrudniejszych.

i przez to:
w nowym roku życzę i sobie i wam:
przede wszystkim więcej światła, więcej żaru,
żeby nic nam w sercach i duszach nie zgasło.

very merry!

Link 22.12.2009 :: 16:20 no. of comments (1)


przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw

Link 14.12.2009 :: 22:00 no. of comments (0)

In paradisum deducant te angeli,
in tuo adventu suscipiant te martyres,
et perducant te in civitatem sanctam Ierusalem.
Chorus angelorum te suscipiat,
et cum Lazaro, quondam paupere
æternam habeas requiem.


zupełnie w innym klimacie i kontekście słucham dzisiaj,
słucham teraz w tej chwili fields of gold...

bo czasami tak trudno pożegnać myśli, wspólny czas,
zamknięty w szkatułce jednej osoby.

myślę sobie, że gdyby nie M. to byłabym dzisiaj innym człowiekiem.
na pewno mniej odważnym, mniej śmiałym.
rzadziej bym starała się sięgać gwiazd moich marzeń.

i choć daleko mi obecnie do myśli w kategoriach zielonych pastwisk,
ten czas wieloletniej znajomości, przyjaźni, porozumienia i sympatii,
jest właśnie dla mnie spacerem po złotych łąkach i polach,
czasem dającym złoty plon stokrotny.

* * *
pamięci MR.

time of changes & zen

Link 08.12.2009 :: 08:30 no. of comments (0)

jak widać próbuję osiągnąć nowy poziom zen.
z zielona herbatą. a czasami z białą ( z płatkami róż)

ostatnio nastąpił u mnie taki czas zmian,
czas małych rewolucji.
najprzeróżniejszych.

począwszy od przemeblowania pokoju.
na zaczęciu czytania świata dysku pratchetta- chociaż dopiero jestem na etapie koloru magii.

a jeśli mowa o kolorach:
wywaliłam stary brązowy kardigan. może jednak brąz zbyt optymistyczny nie jest...

zamieniłam go na żółty t-shirt: feelin' great.
i tak jest plan.
zamierzam mieć się dobrze.

gdy skończę...

Link 01.12.2009 :: 22:30 no. of comments (1)

gdy skończę moją modlitwę- spraw, aby ten kruk odleciał...

zapachniało twierdzą.

a nazr jest jedną z najpiękniejszych modlitw,
o wyjątkowej symbolice.

przyznam, że ja swój nazr składam od lat wielu.
i ufam, że ta modlitwa zostanie wysłuchana.

zachody

Link 01.12.2009 :: 21:00 no. of comments (0)

ostatnio nagminnie przegapiam zachody i wschody słońca.
i jakoś tak brak światła.

nadal uwielbiam rozpraszanie Rayleigha

a poniżej piosenka śpiewana przed zachodem słońca.


niebieskie

Link 29.11.2009 :: 22:00 no. of comments (0)

przed laty kilkakrotnie widziałam spektakl w teatrze logos
z miniaturą- niebieskie róże.

i sądziłam, że takie rzeczy to tylko właśnie w książkach się zdarzają,
ale wczoraj, od razu wiedziałam, gdzie znajdę w.
po prostu od razu- w sposób niewytłumaczalny.
mogłam nawet iść z wyciągniętą ręką,
i od razu właściwe miejsce wskazać palcem- gdzie...

sądziłam także, że ten krok będzie krokiem ku niepamięci,
a jednak ze zdziwieniem odkryłam, że dobrze mi z obecnym poukładniem myśli i zdarzeń.
z taką rysą sentymentalną w tle.

i z zaskoczeniem odkryłam, jak bardzo mimo wszystko jestem podobna do e.
bo przez ten czas ona urosła w mojej wyobraźni do niesamowitych rozmiarów,
przyznaję, że przez długi czas była dla mnie obrazem złej osoby.
i to zmusza mnie do "prze"myślenia/analizowania kilku rzeczy.
bo może, mimo tego, że ja chciałam być zawsze dobrym człowiekiem,
o to dobro w swoich czynach się starać,
może przez to podobieństwo- gdzieś i ja popełniam jakiś błąd.

a podobieństwo znalazłam w drugim bukiecie żółtych róż.

tęsknota

Link 20.11.2009 :: 15:29 no. of comments (0)

tęsknota to jest takie zło,
co atakuje z czterech stron
zapachniało varius manxem, albo variusem manxem ;-)

a ja myślę sobie, że w sposób dziwny
najbardziej tęsknię za tym, czego mi nie było nawet dotknąć.

wiedza, że jest gdzieś ten rd-owy pokoik sprawia, że sobie myślę,
że oto jest miejsce, gdzie mogę wrócić.
i za tym powrotem tęsknię.

październik wyjątkowo upłynął mi bez pamięci.
a jednak listopad zaczął się inną tęsknotą- dotknięcia pewnych pozostałości.
bo akurat jeśli o nich mowa- dotknięcie sprawi, że staną mi się niedostępne,
bo i tak niewiele z tych bezpamięci zostało mi przeznaczone.

i zupełnie- całkiem sentymentalnie,
i w kontekście zupełnie innej tęsknoty i nie-dotknięcia,
po raz kolejny czytam historię sary i johna.

* * *
ale ale: nie pozwolę się takiej tęsknocie pokonać.
ani żadnej innej. ani niczemu innemu.

najważniejsze- to być silnym.
wicher silne drzewa głaszcze, hej.

multi- ja

Link 20.11.2009 :: 08:30 no. of comments (0)

swego czasu zachwycił mnie pomysł na multi-poezję.
bo bardzo powoli słowa wnikają nie tylko w chodnik,
ale także w moją głowę.

a czasem, słów, które przenikają myśli i serca uczę się bardzo długo.

dzisiaj: zastanawiałam się nad pewnymi rzeczami.
no bo w końcu myślenie ma przyszłość ;-)

i nie doszłam do żadnych wniosków.

a właściwie jedynie do takich- że decyzje już kiedyś podjęte powinny być nieodwracalne.
i że nie wolno zostawiać sobie miejsca, przestrzeni na dziwne myśli, rozważania
ani tym bardziej na różne "gdyby".

być może teraz jest we mnie inna mądrość,
od tej mądrości sprzed roku, czy lat kilku.
pewnie tak, bo ze zdumieniem co jakiś czas odkrywam w sobie zmiany-
i to takie o jakie bym siebie wcześniej nie posądziła,
które były kiedyś moim never ever.

a multipoezja zachwyca mnie także sposobem na mówienie.
dialog może odbywać się także na muraliach ;-)

tylko- że tym razem, ja nic nie powiem, a zajmę się przenikaniem różnych rzeczy.

* * *
i po zeszłotygodniowym spotkaniu z M.
myślę, że każde z nas ma inne postrzeganie, inne słowa przenikają,
bo to miało być zupełnie nie tak.

i przez chwilę pomyślałam, że dopiero wtedy poczułam, że czegoś mi brakuje.
że brakuje mi tego, że taka nie umiałam być w czasach multi-rd.

Link 09.11.2009 :: 21:43 no. of comments (0)

ostatnimi czasy dużo pytań padło w różnych dyskusjach.

a chyba najważniejszymi pytaniami są pytania o wyznania.

otóż przez wiele lat obracałam się w kręgu jednego wyznania, ale różnych rytów:
a więc rzym-kat i greko-kat.
przyznaję, że mimo całej mojej sympatii do łaciny i integrystów
najbliższa memu sercu jest liturgia wschodnia.

a jednak- tak się w pewnym momencie moje losy potoczyły,
że przyszło mi się związać poniekąd zawodowo z kościołem luterańskim.

i mimo tego, że jednak jakoś najbliżej mi do katolickości,
nauka lutra okazała się być fascynującym doświadczeniem.
i te wszystkie "sole"- sola fide, solus christus, soli deo gloria.
no bo czy może być piękniejsze wyznanie wiary od: tylko bogu chwała
(btw: luterańsko jestem radykalna ...)

a jednak- mimo fascynacji, mimo niezmiernych luterańskich sympatii
- nie wyobrażam sobie siebie w innym kościele.

* * *
co prawda kiedyś moje dylematy podsumowano w ten sposób- iż powinnam zapisać się do ukraińskiego kościoła staroluterańskiego- bo miałabym i liturgię wschodnią, i staroluteranizm ;-)

foks, fox, foksik, lisior :-)

Link 09.11.2009 :: 21:38 no. of comments (0)

i chyba udało mi się opanować w końcu lisią manię :-)

srebrny fox, znany jako lis klapnięte uszko :-)

jutro

Link 30.10.2009 :: 16:54 no. of comments (1)

jutro mój ostatni dzień na studenckim bilecie miesięcznym....

ale jutro też- pamiątka reformacji.
i studencko sobie jeszcze pojadę zaśpiewać hymn.
chociaż w głowie- nieustający dylemat wyznaniowy.

ale- jutro- jak co roku zaśpiewam te słowa:
warownym grodem jest nasz Bóg, orężem nam i zbroją.
wybawia nas od wszelkich trwóg, co nas tu niepokoją!

kocham cię od tak dawna

Link 26.10.2009 :: 17:31 no. of comments (0)

po raz kolejny- w ostatnich dniach: filmowo.

w pierwszej chwili pomyślałam, że film mi się nie spodoba.
bo nie lubię filmów kiedy 3/4 informacji o bohaterach jest w głowie reżysera,
albo- można o nich dowiedzieć się tylko z opisu filmu,
bo ani słowem nie są wspomniane podczas trwania filmu.

a jednak: w filmie krok po kroku- zostaje nam opowiedziana pewna historia.
bez nadmiaru gestów, słów, dźwięków.
czasem- wręcz wydaje się, że słów jest za mało.
ale lea i julliette- uczą się na nowo ze sobą rozmawiać.

film o różnych aspektach miłości.
także o wybaczaniu.
o rozmowie.
o rozmowach, które zostają dokończone po 15 latach.
o bólach serca i radościach.
o tym, że nawet widząc- czasem nie widzimy.

a także opowieść o tym- jak może wyrażać się miłość i pamięc
- kiedy na zarzut juliette o zapominaniu- lea pokazuje wszystkie kalendarze z ostatnich lat, a w nich codzienny zapisek- gdzie liczy dni spędzone bez niej...

* * *
kiedyś też tak pewne rzeczy starałam się pamiętać,
aż ostatnio odkryłam- że minęła kolejna dla mnie rocznica- i ja tego nie zauważyłam.
i że zaciera się w mojej pamięci tamten blask.

dzisiaj udało mi się zdobyć kolejny kolekcjonerski gadżet dla taty d.
i w rozmowie powiedziałam- że to dlatego, że wiele rzeczy umiem znaleźć.
i pierwsza moja myśl: dlaczego przez cały ten czas- nie znalazłam czegoś dla siebie?
myślę, że teraz tamto światło niesione przez w. mierzę w innych kategoriach,
innym pryzmatem odbija się w moim życiu.
i tym razem poniekąd dla siebie- wyszukałam informację- gdzie listopadowe świąteczne zanieść kwiaty.

nalepię nalepę

Link 20.10.2009 :: 17:41 no. of comments (0)



a oto dosłowność tej mojej sympatii do nalepy.

w produkcji haft: okładka mojej ulubionej płyty nalepy.

szczerze mówiąc- to jest tak wyjątkowo wzór,
że złamałam się w postanowieniu- nie robienia dwóch identycznych prac.
pocieszam się myślą, że poprzednia okładka nalepy to był format mniej więcej a3.
ten: ok. 60x80 cm.

takie 60x80 memento,
że najważniejsze- to być silnym.
hej.